Suszona wołowina przez lata była u nas przekąską z lotniska — droga ciekawostka przy kasie. Dziś beef jerky wisi w Lidlu i Biedronce na stałe, a pytanie brzmi już nie „gdzie kupić”, tylko „którą paczkę i czy w ogóle warto”.
Skład: tu jest dobrze
Dobra wiadomość — skład jerky to zwykle krótka lista: wołowina (100-140 g mięsa na 100 g produktu, bo suszenie zagęszcza), sos sojowy, przyprawy, czasem odrobina cukru w marynacie. Bez wypełniaczy. Białko? Od 33 do 45 g na 100 g — żadna inna przekąska ze sklepowej półki nawet się nie zbliża.
Białko na 100 g — przekąski w porównaniu
Opracowanie: CandyPandas.pl
Gwiazdka: sód
Cała konserwacja opiera się na soli, więc 100 g jerky potrafi nieść 4-5 g soli — to praktycznie dzienny limit. Paczka 25 g jest bezpieczna, zjedzenie trzech paczek pod rząd to już solidna dawka. Osoby pilnujące ciśnienia powinny traktować jerky jak przyprawę, nie jak posiłek.
Smaki i test
Klasyczne i pieprzowe wypadają najlepiej — mięso gra pierwsze skrzypce. Teriyaki i BBQ są słodsze (cukier wskakuje na 8-12 g/100 g), bliżej „mięsnego cukierka”. Tekstura z dyskontów jest dobra: włóknista, ale nie gumowa. Różnicy klasy względem paczek za 25 zł ze stacji benzynowych — nie wykryliśmy.
Trik zakupowy
Jerky ma długie terminy przydatności, więc promocje typu -30% to sygnał do zakupu zapasu — cena regularna tej kategorii jest po prostu wysoka i rzadko warta pełnej płatności.
Werdykt
Beef jerky z dyskontów — 4/6. Cena pozostaje bolesna (7,99-11,99 zł za 25 g, czyli 320-480 zł/kg!), ale jako awaryjne białko do plecaka, na trasę czy po treningu bez lodówki — kategoria nie ma konkurencji. Kupujemy w promocjach i traktujemy jak amunicję specjalną, nie codzienną.