Mini piernikowe, wegańskie "donaty"

Po zakupie ksylitolu w pudrze kolejnym krokiem było wykorzystanie go jako lukier. Tej białej warstwy prostej słodyczy nie lubimy na pączkach, piernikach, ciastach i w ogóle na żadnym wypieku. Jednak lukier z ksyltolu był dla nas idealnym rozwiązaniem! Jego "odświeżający" smak nadał tej znienawidzonej białej polewie ciekawego wyrazu. A dlaczego donaty? Dlatego, że te małe pulchne i kruche krążki nawet je przypominają. Ciasto drożdżowe jest wegańskie czyli przede wszystkim bez jajek, nie ma też żadnego puree owocowego lub warzywnego, które nadało by mu wilgoci, więc tak jak wspomniałyśmy krążki po upieczeniu są kruche i pulchne zarazem :) Posypka z maku i przyprawa do piernika zbliżają nas nadal w klimat świąt ale można też użyć posiekanych orzechów lub ekspandowanego amarantusa :)







Składniki (12-15 sztuk):
-90g mąki orkiszowej typ 700
-130g mąki orkiszowej pełnoziarnistej
- ½ opakowania suchych drożdży 7g
-120-150 ml ciepłego napoju roślinnego
-40g oleju koksowego
-40g cukru trzcinowego
- ¾ łyżeczki przyprawy do piernika

Dodatkowo
-ksylitol + sok z cytryny (lukier)
-mak i amarantus ekspandowany (posypka)

PIECZONE DONATY
Napój, olej  i cukier roztopić razem. Mąki, drożdże  i przyprawę do piernika dokładnie razem wymieszać. Do suchych składników dodać mokre. Dokładnie wymieszać ciasto drewnianą łyżką, przykryć ręcznikiem i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. 

kliknij aby powiększyć
Gdy ciasto wyrośnie jego porcje z odrobiną mąki rozwałkować na blacie. Szklanką wycinać kółka a małym kieliszkiem wycinać środki. Układać Donaty w odstępach na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Znów odstawić  na kilka minut w ciepłe miejsce aby nieco wyrosły. Piec w 180’C ok 15 minut.


LUKIER Z KSYLITOLU
Do lukru można użyć gotowego ksylitolu w pudrze. Jeśli mamy tylko ksylitol należy zmielić go w młynku do kawy. Do pudru dodawać stopniowo sok z cytryny i mieszając doprowadzić do gęstej konsystencji. Takim lukrem polewać upieczone i ostudzone Donaty oraz posypać je ulubionymi dodatkami (u nas mak i amarantus). Poczekać ok 1-1,5 godziny do zastygnięcia lukru. 


118 komentarzy:

  1. Urocze i mimo, że pączki, donuty itp. to zupełnie nie moja bajka - tymi bym się poczęstowała. Mm... tak samo lukier - nie przepadam, ale taki robiony... to zupełnie coś innego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak my :P Dlatego musiałyśmy zrobić coś podobnego ale swojego :P Ten lukier zdecydowanie był lepszy niż niejedna polewa!

      Usuń
  2. Wyglądają bardzo smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sposób przygotowania, tzn. wycinanie kółeczek przypomniał o oponkach, które robi moja Mama ;) Jadłyście?
    Te donaty są świetne! Genialny przepis, piękne dekoracje! Bardzo apetycznie wyglądają. I są takie jak piszecie - pulchniutkie :D I ten och ciemny, razowy kolor.... pojadłabym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tylko babcia drożdżowe chruściki robi i pączki, oponki raczej nie ;)

      Usuń
  4. Jeszcze nie zjadłam śniadania a tu już takie cuda:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Narobiłyście mi ochoty. Nie wiem, czy nawet dzisiaj ich nie zrobię. :)
    Chociaż nie przepadam za suszonymi drożdżami, wolę te w kostce. A ksylitol lub erytrytol mielę zawsze w młynku do kawy. Nigdy nie spotkałem ich w sklepie w formie pudru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My ten ksylitol w pudrze kupiłyśmy przez pomyłkę w eko sklepie gdzie o produkt prosiło się ekspedientkę i nawet nie zauważyłyśmy, że jest inny :P Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło bo nasz młynek do kawy już odmówił współpracy i takiego lukru by nie było :P

      Usuń
  6. ciekawy pomysł ;) pewnie bymn polubiła je bo nie znoszę donatów sklepowych..

    OdpowiedzUsuń
  7. Wyglądają o wiele lepiej niż te w sklepach.:) Akurat do tych kupnych nie mam jakoś zaufania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczne te Wasze donaty, w tych polewach wyglądają bardzo świątecznie i pysznie :)
    Ja robię podobnie wyglądające (ale nie wegańskie) z okazji tłustego czwartku i uważam, że pieczone są dużo lepsze niż smażone w głębokim tłuszczu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze podobały nam się te polewy ale ostatecznie były zeskrobywane i lądowały w koszu. Tutaj jednak było inaczej :)

      Usuń
    2. Ja to zazwyczaj jak jem polewę, to najpierw ją, a potem dopiero to co pokrywa :)

      Usuń
  9. Ojej, jakie cuda ja tu widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak ślicznie ozdobione, zjadłabym :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomimo tego, że nie lubię lukru to te bym zjadła... wszystkie! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. swietny pomysł na lukier, chyba trochę słabo wyrosły, ale może to wina drożdzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One są malutkie wbrew pozorom, dlatego może być taki efekt :) Ale drożdże też mogły być jakieś słabe :P

      Usuń
  13. milion razy lepiej wyglądają jak te z kaufa! Gdybym miała dwa stoiska do wybrania, rzuciłabym się na Wasze :D Mwahahaha nic by nie pozostało, no chyba, że worek bym wzieła ze sobą to miałabym na potem :) A ja lukier kocham i nawet z kaszą jem xDD Ale taki zdrowy to dopiero rarytas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lukier z kaszą? Tylko szpilka mogła to wymyślić xD

      Usuń
    2. Jakoś smaku nie potrafimy sobie wyobrazić :P Nawet nam to połączenie do głowy nie przyszło :P

      Usuń
    3. ale makowca z lukrem jadłyście na pewno kiedyś :) Z kaszą jaglaną też dobrze smakuje ^^

      Usuń
    4. No niby jadłyśmy ale jednak z kaszą to co innego :P W każdym bądź razie wierzymy na słowo :P

      Usuń
    5. Dziękuję ^^ A pęczak z makiem, lukrem, bakaliami i masą makową- bomba :)

      Usuń
  14. Donuty kojarzą mi się w czymś turbo niezdrowym i tłustym, a tu proszę - taka niespodzianka :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Pomysł jest fajny, może kiedyś zrobię? Syn by się ucieszył :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ksylitol w pudrze? OOO, dla mnie to nowość. :D
    A donaty - przemawiają do mnie w każdym aspekcie, wyślecie mi na wynos, prooooszę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla nas też to była nowość gdy pani w sklepie przez nieuwagę sprzedała nam taki zamiast kryształu :P Ale jak widać dobrze można go wykorzystać :)

      Usuń
  17. Jak zawsze świetny skład i prezentacja :) super dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń
  18. Pysznie wygląda szkoda ze orkisz bo jakbym zobaczyla to juz by nie bylo :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdrowe donaty, pomysł idealny :) Przepis bardzo mi się podoba! Ja akurat tradycyjny lukier lubię, ale takiego też chętnie bym spróbowała.

    OdpowiedzUsuń
  20. Takie donaciki w dodatku piernikowe muszą być pyszne :) dobra alternatywa dla pierniczków tak sadzę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla nas zdecydowanie nie jest to alternatywa bo my pierniki musimy mieć takie bardzo intensywne a nasze "donuty" mają tą charakterystyczną korzenną nutę :D

      Usuń
  21. Nigdy nie lubiłam lukru, ale Wasze donaty schrupałabym z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ależ one apetyczne! Mikołaj pewnie zostawiłby Wam cały wór prezentów za nie;)

    OdpowiedzUsuń
  23. niesamowite, wyglądają jak stare, słodkie, tłuste pączki, jadłbym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "wyglądają jak stare, słodkie, tłuste pączki," każdy ma swoje skojarzenia xD Ale dzięki :D

      Usuń
  24. o mamma mia! Jak one bosko wyglądają! *.*

    OdpowiedzUsuń
  25. Donaty + lukier = Pełnia szczęścia :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Te dziurkowane kojarzą mi się z obwarzankami. Zrobicie kiedyś obwarzanki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć. Nigdy nie jadłyśmy obwarzanek bo w naszym rejonie nie są popularne. Może kiedyś ;)

      Usuń
  27. Świetnie wyglądają i bardzo ładnie zdobione :)

    OdpowiedzUsuń
  28. dawno nie jadłam, a nawet dostałam maszynkę do wypieku:)
    musze ją przetestować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałyśmy takie maszynki :D Super są! Można robić taki pączki na wiele sposobów :)

      Usuń
  29. Wygladaja bardzo, bardzo smakowicie, przydalyby sie takie oglonodostepne wersje pieczonych donatow, bo niesety mam do nich slabosc :) (ale nie jem ich zbyt czesto, zeby nie bylo ;D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tym zaskoczymy ale my nigdy nie jadłyśmy donatów a te pieczone są naszymi pierwszymi :D Faktycznie, gdyby były dostępne pieczone to pewnie byśmy się kiedyś skusiły na taką formę pączka :)

      Usuń
  30. Wyglądają cudownie! Od razu rośnie mi apetyt na...;) Ach! Z Wami to tak zawsze;P

    OdpowiedzUsuń
  31. Mini są mega :) Pięknie donuty, z chęcią wprosiłabym się na kawkę i skosztowała kilka.

    OdpowiedzUsuń
  32. Poczucie estetyki .. tylko pozazdrościć i podziwiać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, zawsze mogło być lepiej xD
      Dziękujemy :*

      Usuń
  33. Mniam jakie pyszności :-) zjadłabym z chęcią do herbatki :-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Urocze.
    Ostatnio jadłam Donut'y, a właściwie w piątek.
    Kiedyś zrobię pieczone,

    OdpowiedzUsuń
  35. Urocze i na pewno smakowite :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Zostało Wam coś jeszcze? Bo ja się chętnie wproszę - wyglądają wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma ani jednego! Koniecznie musimy je powtórzyć.... ale kiedy? tyle przepisów w głowie a tak mało czasu :P

      Usuń
  37. Pycha ! Chętnie bym się takimi poczęstowała, bo wyglądają obłędnie. Jeszcze jak widzę tę posypkę na lukrze, to aż się ślinię to monitora :}

    OdpowiedzUsuń
  38. Nie wiem co jest grane.... rano komentowałam wpis i nie widze mojego komentarza ;/
    Pierniczki wyglądają przepysznie - z wielką przyjemnością bym takie zjadła - pieczecie na zamówienie? ;)

    .............
    Dyniowe pierniki.... a to takie z blachy, czy pierniczki? ;)
    Już lepiłyście pierogi??? Może jeszcze z kapustą i grzybami??? :) Ale to tak by zjeść teraz, czy już na Święta :)
    To fajnie, że już czujecie tą Świąteczną atmosferę - z moim tatą jest odwrotnie... nawet na Święta ma problem by zawiesić w oknie lampki.. nie wiem, czy to charakter, czy starość :P Nigdy takiego misia nie jadłam - nigdy nie jadłam czekolady Lindt ale jutro jadę do Kauflandu kupić sobie 85% :) A te drobne upominki to co? Jeśli mogę wiedzieć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest Twój komentarz wcześniej ale bez avatara ;)
      _______

      Tak, pierniczki bez glutenu i bez jajka miały wyjść za pomocą pure z dyni :) U nas Monika tylko lepi, bo jako jedyna umie robić ładną falbankę żeby się nie rozklejały :P Farsze też większość zrobiła, na słodko czyli z serem, i takie z pastą z dyni i jedne z makiem i orzechami :) Na słono to z pastą z bobu i ziemniaka :D Chyba z ponad 200 ich ulepiła w dwa dni! Teraz są ładnie zamrożone i czekają na Święta :)

      Nasz tata ma ponad 50 lat i chyba teraz jak wszystkie dzieci wyfrunęły z domu to docenia ten czas kiedy znów jesteśmy razem :) Ciągle rodzice mówią, że jakby były wnuki to już w ogóle byłoby fajnie :D

      Nam rodzice często kupują figurki z Lindta w ramach prezentu, szczególnie zajączki na Wielkanoc :P Z drobnych upominków to miałyśmy na myśli skarpetki, rękawiczki :)
      A Ty nic nie dostałaś?

      Usuń
    2. Teraz widzę - ślepa ja :P
      ...............
      Pierniczki brzmią bardzo smacznie i na pewno takie będą :) A co jeszcze pieczecie na Święta? :)
      Pierogi z makiem i orzechami??? Pierwszy raz słyszę - mogę prosić o przepis ? ;) 200 pierogów w dwa dni ? ładnie ale mnie nie pobije... 180 sztuk w jeden wigilijny wieczór :D Oczy pieką, kręgosłup boli ale dałam radę :) W domu tylko ja umiem robić falbanki ale mało kto na nie patrzy :) Moja siostra raz mi tylko powiedziała, że myślała, że to pierogi ze sklepu :) A falbanki bardzo łatwo zrobić - szybko się nauczyłam :) Monika ma pewnie zwinne paluszki :D

      Mój tato też ma ponad 50 - w domu tylko jestem ja (starsze rodzeństwo ma swoją rodzinę, młodsza siostra mieszka na stancji) ale On nigdy nie czuł tej świątecznej atmosfery i klimatu.... Tak na prawdę to go to mało co obchodzi i obchodziło - uważa że od tego jest mama a teraz i ja... Taki człowiek - cóż poradzić... ale i tak go kocham :)

      Wiesz u mnie tato nie widzi problemu z prezentami... urodziny siostry a jego córki - ma to gdzieś.. Co z tego, że Ona zawsze pamięta i przyjeżdża z prezentem... Zazwyczaj muszę od niego "wyciągać" pieniądze na bombonierkę - to rzuci 10zł a potem mama ze swoich musi kupowac jakiś prezent... I zawsze tak było.. to mama zawsze kupowała prezenty (zazwyczaj z pieniędzy z mojej renty chorobowej lub za jej zwolnienie). Ale takiego misia z Lindt to bardzo chciałabym spróbować :)
      Skarpety??? Jak ciepłe to fajnie :D Nie ma to jak skarpety :) A jeśli chodzi o mnie.... jak wyskoczyłam z prezentami dla rodziców to widziałam po ich minie, że jest im trochę głupio a w szczególności mamie.. Była zaskoczona bo nie spodziewała się, ze coś dostanie ale i widziałam zakłopotanie na jej twarzy - powiedziała, ze nie trzeba było na co ja, ze to nie ode mnie tylko Mikołaja a ja przekazałam prezent ;) Potem mama przyszła do mnie i wręczyła mi 10zł (powiedziała, ze to na czekolady Lindt - wiedziała, ze chciałabym spróbować)- nie chciałam brać ale mama się uparła :) A tato z portfela wygrzebał 20zł :) Wyszło, ze i do mnie Mikołaj zawitał :) A dzisiaj moja kochana Mamusia dała mi w prezencie łyżeczki do late :) Jakiś czas temu mówiłam Jej, że widziałam takie po 1,80zł w Kauflandzie i taka by mi się przydała (często jak mieszam płatki z jogurtem, owocami i innymi dodatkami to mała łyżeczka okazuje się za krótka) ale od trzech tygodni nie mogę jej kupić.... i mama będąc w miescie szukała tych łyżeczek i kupiła w komplecie dwie - wyszły drożej niż te z Kaufa ale powiedziała, że te są polskie to warto :) Nie spodziewałam się tego <3

      Przepraszam, że tak się rozpisałam ;P

      Usuń
    3. A jaką dokładnie falbankę robisz? Bo Monika taką http://pu.i.wp.pl/bloog/57812145/48463087/2Pierogi_pieczone_z__p5_big.jpg :P Śmiejemy się, że to widocznie jest falbanka dla leworęcznych :D
      Makowy farsz to: mielony suchy mak, woda, napój roślinny (np. sojowe, ryżowe lub migdałowe), jabłko, zmielonego siemię lniane, ksylitol, daktyle, gorzka czekolada, orzechy włoskie i laskowe :)
      Mak oraz pokrojone na mniejsze kawałki daktyle zalać wodą i napojem roślinnym. Gotować kilka minut ciągle mieszając i pozostawić do momentu aż daktyle mocno zmiękną. Dodać ksylitol i wszystko zblendować. Dodać starte jabłko i pozostałe rozdrobnione bakalie, czekoladę i siemię lniane. Masa jak ostygnie jest na tyle zwarta, że nie wypływa z pierogów :P 180 sztuk w jeden dzień? To faktycznie jesteś mistrz :D My na świeżo nie robimy tylko najpierw mrozimy, bo potem czasu nie ma a u nas je się bardzo dużo pierogów :)

      My mamy to szczęście, że zarówno mama jak i tata są bardzo rodzinni a odkąd dzieci z domu wyjechały to się to spotęgowało :) Tata u nas prezentów też nie kupuje, on tylko życzenia składa, bo u nas też tylko mama jest od tego. Faceci po prostu nie lubią się w to bawić. Nasz tato najchętniej kupowałby tylko słodycze ale takie, które on najchętniej by zjadł czyli Ferrero Rocher albo Merci (ma do tego słabość) xD
      Skarpety takie słodkie kolorowe, bo mama wie, że takich nie nosimy i chciała nam psikusa zrobić :D Ale naprawdę nam się podobają i będziemy je nosić ;)
      No i fajnie masz 30zł na porządną czekoladę! Już wybrałaś jaką dokładnie kupisz? :D A wiesz, że takimi łyżeczkami to my jemy na co dzień? Kiedyś nam się spodobały i kupiłyśmy w pakiecie 9 sztuk w Pepco za 9,99zł :D Tak się mamie spodobały, że dokupiła jeszcze dwa komplety (bo dla gości jak nas odwiedzą). Babcie kiedy były u nas w odwiedzinach były nimi tak zachwycone, że kazały nam im je kupić, więc dostały na Wielkanoc od zająca :D Także nawet jak ciocie do nas przychodzą to proszą właśnie o te łyżeczki :D

      Usuń
    4. Na wstępie z całego serca przepraszam, ale znowu się rozpisałam ;P

      Trzaśnijcie mnie ale na prawdę nie wiem :D Nie zwracam na to uwagi - robię to odruchowo jak maszyna :P W tym roku będę musiała na to popatrzeć :D Moniczko jesteś leworęczna?:) Zresztą co to za różnica w którą stronę jest ta falbanka - liczy się wygląd a takie pierogi wyglądają efektownie i jak na konkurs :)

      OMG :P Jak pierogów na słodko nigdy w życiu nie lubiłam tak te bym pożarła mimo iż nie lubię maku i daktyli :P Przekonałyście mnie orzechami i gorzką czekoladą :D Wpadam do Was po Świętach na pierogi - do domu albo do akademika :) Na Święta nie wypada się wpraszać, dlatego po :D Co Wy na to? Przygarniecie strudzonego wędrowca? <3 Same wymyśliłyście ten farsz? :) A to gotowane pierogi czy pieczone? ;)

      Dziękuję - wiecie jak mama poprosiła to nie mogłam odmówić :) Poza tym uczyłam się lepić pierogi w wieku 5-6 lat ;) Mama zawsze je poprawiała tak na wszelki wypadek, żeby się w trakcie gotowania czasem "nie pootwierały paszcz" (tak mówi moja mama :D) ale o dziwo jak jakieś udało mi sie przemycić bez poprawki to nie zawsze się rozklejały ;) Mama śmieje się, że chociaż krócej to lepie szybciej pierogi od niej (a mama wcale wolno nie lepi) - Mama jednego a ja w tym czasie 2-3 :) Sama się sobie dziwie bo od kiedy pamiętam nie miałam tego sprytu w palcach i moje palce były tak jakby sztywne - ciężko mi było utrzymać kredkę itp. (lekarze mówili, że to przez to, ze jestem wcześniakiem).
      A wracając do pierogów i Świąt... Mama też chciała wcześniej nalepić i zamrozić ale obawia się, że potem nie wszyscy będą chcieli je jeść (mówiąc "wszyscy" ma na myśli moją młodszą siostrę) a wiadomo, że to lepiej bo w Wigilię zawsze jest dużo roboty

      U nas tato rzadko kiedy pamięta o urodzinach swoich dzieci, żony (mojej mamy). Jedyne ważne daty, które pamięta to jego imieniny i urodziny :P Oczywiście chce aby inni o nich pamiętali. Tacie nie przyjdzie nawet do głowy by na urodziny czy w walentynki kupić swojej żonie kwiaty... Od dwóch lat mówię mu, że przejeżdża koło Lidla, Biedronki a tam zawsze są bukiety na promocji a nawet i bez promocji może kupić - bo nie wypada nie kupić. To wtedy daje mi pieniądze i mówi bym kupiła... Kupuje a potem tato wręcza mamie kwiaty z życzeniami. Oczywiście mama nic nie wie, że to moja inicjatywa. Kiedy mama z niedowierzaniem pyta, zaprzeczam i mówię, ze ja nic tacie nie mówiłam, ze sam na to wpadł :) A mama nie może uwierzyć bo podobno nigdy po ślubie nie dostała od taty kwiatów a od dwóch lat na walentynki i urodziny dostaje :) I tak będzie w przyszłym roku a ja nadal będę zaprzeczać ;) A jeśli chodzi o Święta i rodzinność to zawsze taka ciepła była mama ;)

      Nie nosicie ciepłych i kolorowych skarpet?? Dlaczego :) To taki miły psikusik :D
      Wiecie czekolady za 30zł nie będę kupować bo uważam to za lekką przesadę, poza tym cena nie odzwierciedla jakości :) Przez internet też mi sie nie opłaca bo do tego dochodzi jeszcze koszt wysyłki i czekolada wyniesie mnie jeszcze drożej, dlatego będę rozglądać się w sklepach (chociaż nie są specjalnie zaopatrzone)
      Już jedną czekoladę kupiłam - Lindt 85% :) Zawsze chciałam spróbować bo każdy tak zachwala, poleca a w Kauflandzie są po 5,99zł. Ciekawi mnie też co do za "lindtowski element smakowy", którą maja te czekolady :) Myślę jeszcze by kupić sobie czekoladę Heidi bo też jest zachwalana, ale po nocach śni mi się oceniany przez Was Rausch - niestety już go nie ma :(

      Usuń
    5. Jecie na co dzień takimi długimi łyżeczkami? I nie jest Wam nie wygodnie? :) Chociaż czemu nie :) Takie łyżeczki do jogurtu, serka, owsianki.... ja również jem tylko małą łyżeczką bo dużą mi nie wygodnie ;) No ale zupę chyba jecie już normalną? ;) W ogóle zauważyłam, że te łyżeczki mają rączki różnej wielkości ;) Mama kupiła mi takie dłuższe a ja widziałam z 3 cm krótsze :) Przed chwilką zmierzyłam długość całej łyżeczki od czubka do końca i moja ma 21,5cm (tamte miały 18cm) :) A wiecie jaką długość mają Wasze (może głupie pytanie ale jestem ciekawa :) ).

      I goście nimi też jedzą/mieszają i nie wiem co jeszcze? :D A babcie do czego używają? To bardzo tanio kupiłyście ale 10zł to u nas raczej za dużo :) Nie przyjęło by się - moja mama pytała się po co mi taka łyżeczka... nie wiedziała do czego :) a takie same lub podobne są do jogurtów - wystarczy wygooglować łyżeczka do jogurtu i też taka wyskoczy :) W ogóle nie spodziewałam się, ze mama mi je kupi - miała tylko się rozejrzeć czy takie są, czy nie. Powiedziała, że gdyby kupować na sztuki to jedna kosztuje 4zł i że ludzie teraz takie kupują - jest na nie szał :)

      Usuń
    6. Mówi się, że leworęczni są inteligentniejsi, bo dużo historycznych osobowości posługiwało się lewą ręką :) Ciekawe ile w tym prawdy :D
      My odkąd pamiętamy to tylko jadłyśmy pierogi na słodko z serem, dopiero od paru lat przekonałyśmy się też na wytrawne farsze. Zawsze robimy takie z wody a z farszami to kombinujemy na różne sposoby i wszystkie czy z makiem, czy z dynią, czy z bobem to są nasze autorskie pomysły ;) Po Świętach nie masz co przyjeżdżać, bo pierogów już nie będzie xD xD
      Jak byłyśmy małe to zawsze falbanki robiłyśmy za pomocą widelca, bo mama twierdziła, że wtedy się nie rozkleją. Nam po prostu takie wcześniej mrożone bardziej smakują niż te świeże :P Farsz też jest bardziej zwarty i jest większe prawdopodobieństwo, że nie wypłynie.
      U nas też kiedyś to my zawsze tacie przypominałyśmy o urodzinach/imieninach mamy ale jakoś już teraz sam pamięta :D Zawsze kupuje goździki, bo mama je uwielbia i wszyscy są zadowoleni :) Miło z Twojej strony, że "kryjesz" tatę ale to facet, nimi trzeba czasem pokierować :P
      My też bardzo ubolewamy nad tym, że czekolad Rausch już nie ma :/ Jak kiedyś wróci to chyba tonami wykupimy na zapas :D
      Do tych łyżeczek my się już przyzwyczaiłyśmy ale wiadomo, że zupy to się nimi nie je, bo człowiek się zamacha na śmierć :D To Twoje mają bardzo długą rączkę, nasze mają 15 cm, ale taką 21 cm to może się strasznie niewygodnie jeść. Goście wszystko nimi jedzą, zwłaszcza, że u nas w rodzinie wszystkie ciotki mają zamiłowanie do jogurtu naturalnego i wszelkie ciasta polewamy własnie nim. Jak robimy imprezę to zawsze na stół ze trzy duże kubki jogurtu musimy postawić :D

      Usuń
    7. Dziękuję - przyznam, że nie spodziewałam się... bardzo miły prezent i niespodzianka ;) A jeśli chodzi o paluszki to jak coś jest dobre to nie może nie smakować :) Smakowały mi nawet mimo tego, że są słone - aż się zdziwiłam :) ale z jogurtem lub wieśniakiem było ok :) Te orzechowe z solą mnie zaskoczyły - pewnie miałam za niski poziom sodu w organizmie, że dopiero po fakcie poczułam jakie one słone :D
      ...........................
      A tego nie wiem i nawet o tym nie słyszałam - ciekawych rzeczy się od Was dowiaduje.. dziękuję :) A na testy IQ nie ma co patrzeć - jedni są lepsi a inni gorsi w łamigłówkach :) Można mieć też wiedzę książkową a w życiu nie popisywać się inteligencją (nie mam na myśli konkretnych osób - piszę tak ogólnie) :)

      A u mnie z pierogami odwrotnie - mama nigdy nie robiła na słodko bo starsze rodzeństwo nie jadło to i nam nie robiła :) Jedyne pierogi z serem to te z ziemniakami i serem :) A ser na słodko w naleśnikach :) A czym okraszacie pierogi? U mnie do tych z serem zawsze była śmietana ale nie na słodko a teraz wybieram masło :) No to chyba muszę wpaść przed Świętami... chyba że coś mi zostawicie? ;D
      A ja jak byłam mała falbanek nie robiłam - pierwszy raz zrobiłam rok temu i od razu mi wyszły :) Słyszałam o tym patencie z widelcem ale ani mojej mamie, ani mi nie chciałoby mi się z tym bawić (tak samo jak foremki do pierogów) ;) Szybciej i sprawniej idzie mi paluszkami :)
      No niestety tutaj macie racje - faceci rzadko kiedy pamiętają.. Oni to tylko boks i piłka nożna :P Tylko dobrego z tego, że Wasz Tatuś w ogóle pamięta ;) A co do imienin to ja zawsze w szafce mam schowaną bombonierkę tak na zaś - kiedyś wszyscy zapomnieliśmy o imieninach taty... Tato przychodzi do kuchni i mówi, że nie ładnie z naszej strony.. My nie wiemy o co chodzi a On, że zapomnieliśmy o jego imieninach.. Ja szybko pobiegłam do pokoju, wzięłam bombonierkę a potem mu wręczyłam z życzeniami :) Nie spodziewał się :) Pierwszy raz zdarzyło mi się zapomnieć ale wtedy też dużo mieliśmy roboty w domu i nam umknęło ;/

      Wy przynajmniej ich spróbowałyście a mi pozostała tylko Wasza recenzja, którą czytam bardzo często i chętnie :) Jak je kiedyś gdzieś wypatrzycie to koniecznie dajcie znać :)

      No właśnie i dla mnie są troszkę za długie (tamte z Kauflandu co były ale już ich nie ma były ok) ale nic nie mówiłam mamie bo kochana się starała - nie chciałam by było jej przykro... A to 15 cm samej rączki, czy całej łyżeczki? :) Do jogurtu takie łyżeczki idealne :) I widze, że ciocie lubią jeść zdrowo - moja mama nie ruszy jogurtu naturalnego :)

      Usuń
    8. Niczym nie okraszamy pierogów. Tacie czasem zamarzy się zasmażka ale tak ogólnie to my bardzo lubimy zimne pierogi, takie z lodówki na następny dzień xD Serio, mama się na nas zawsze dziwnie patrzy, bo ona musi mieć ciepłe :P No dobra, parę sztuk Ci zostawimy z każdym rodzajem farszu :P

      Jak kiedyś te czekolady będą dostępne to podniesiemy na blogu czerwony alarm, także na pewno ta informacja Ci nie umknie :P

      15 cm samej rączki :) Staramy się zaszczepić zdrowe odżywianie wśród całej naszej rodziny. Raz z dobrym raz z marnym skutkiem :) Szczególnie jeśli nasza mama zajmuje się dietetyką ;)

      Usuń
    9. Moja mama to by mi dała nieźle popalić gdybym takie pierogi zjadła :P Według jej filozofii "nic się nie wchłonie - żadne witaminy itp." :D Zawsze okrasza masłem a te z kapustą i grzybami przesmażoną cebulką - nie zje takich z wody i denerwuje się jak są suche :) Ja nie lubię jak pierogi ociekają tłuszczem i nie daję go dużo - ale też jak mama nie widzi zdarza mi się zjeść bez omasty :) Ale i tak zawsze do wytrawnych pierogów mam miseczkę surówki a do surówki coś dodam :)

      Koniecznie taki alarm musicie podnieść bo wiele osób jest zainteresowanych tymi czekoladami :)


      A to rączka w moich łyżeczkach ma 16,5 cm, czyli niewiele dłuższa :) Wcześniej podałam długość całej łyżeczki :P Teraz nawet po raz pierwszy nią jadłam i jest ok - chociaż gdyby była te 1,5 cm krótsza też była by w porządku :) Tak czy owak jestem bardzo z nich zadowolona - na prawdę nie spodziewałam się, że takie dostanę i cieszę się jak małe dziecko kiedy dostanie cukiera :D Są świetne :D Największą radość sprawiają mi prezenty dane prosto z serca - nie ma znaczenia co to jest :) A jeszcze większą radość mam z dawania ;)
      Ja również do domu wprowadziłam dużo zdrowych nawyków ale do jogurtu naturalnego mamy chyba nie przekonam - chociaż kto wie... moze jak dam jej taki jogurt z miodem i orzechami to zje ze smakiem? :) Sama mówiła, że to może być smaczne ale nie ma ochoty na jogurty :) Owocowych już od kilku lat nie je :)

      Wasza mama jest dietetyczką? ;)

      Usuń
    10. A jeśli chodzi o czekolady Raush to na prawdę ale kilka razy śniło mi się, że byłam na zakupach w Kauflandzie i tam kupowałam tą 85% a potem w domu zajadałam ze smakiem. :D W te dni z nadzieją jechałam do Kauflandu, szłam na dział z czekoladami i szukałam tej 85% a tu klapa :P Tak więc alarm musicie podjąć - tak czerwony jak niektóre z opakowań tych czekolad :P

      A tak odnośnie czekolad... surowe czekolady to raczej dostanę tylko w sklepach BIO? :)

      Usuń
    11. My po prostu nie lubimy dodatków do pierogów :) Tak jak pisałyśmy tata czasem zażyczy sobie zasmażkę :P
      Jeżeli zakochasz się w tych łyżeczkach jak my to nie będziesz się już z nimi rozstawać :D
      U nas mama zawsze jadła jogurty naturalne, naturalne maślanki czy kefiry i kiedyś kręciłyśmy nosem ale mama nas nie zmuszała tylko słownie przekonywała. Dzięki temu nie nabawiłyśmy się do tych produktów wstrętu a później z biegiem lat pokochałyśmy całym sercem :D Tak, nasza mama jest kosmetyczką i technikiem dietetyki :)
      Jak już te czekolady śnią się po nocach to nie dobrze :D Pozostaje nam tylko wierzyć, że znów się pojawią. Surowe czekolady do tej pory widziałyśmy tylko w eko sklepach :)

      Usuń
    12. Każdy lubi i nie lubi co innego - nie ma co kogo zmuszać :) Jeśli mogę spytać - tak od dziecka? Dla mnie najlepszym dodatkiem do wytrawnych pierogów jest surówka ale to kwestia gustu :) Z kolei tato zawsze ze skwarkami :P
      Już je pokochałam :D Przynajmniej jak mieszam jogurt z płatkami i innymi dodatkami to nie brudzę sobie paluszków (zdarzało się) - można wygodnie jeść :D Dobrze, że mam dwie bo kto wie... może młodsza siostra pożyczy jedną na zawsze? :D A te 1,5 cm to niewielka różnica :)
      A to stąd takie zamiłowanie i zainteresowanie do zdrowego odżywiania. :) To bardzo dobrze bo mama zdrowo Was karmiła i "chowała" :)
      U nas w domu to mama kupowała słodkie serki i jogurty a naturalne sama nauczyłam się jeść jak zaczęłam interesować się zdrowym odżywianiem. Mój pierwszy jogurt naturalny był z Danone lub Krasnegostawu - pamiętam jak się krzywiłam jak go jadłam :) A teraz ? Naturalne jogurty są moimi ulubionymi ale patrzę by nie miały mleka w proszku :)
      Sama się martwię - tym bardziej, że ja nie należę do ogromnych wielbicieli słodyczy (lubię ale nie codziennie, tylko jak najdzie mnie ochota ;) ) a tutaj takie sny - dobrze, że to nie koszmary :D
      Dziękuję :) Będę musiała siostrę pytać, czy w Lublinie widziała takie :)

      Usuń
    13. Dlatego lubimy suche pierogi, bo za dzieciaka lubiłyśmy chwycić jednego w rękę i lecieć się bawić itd :P My najbardziej lubimy farsz w pierogach więc żadne dodatki nie są nam potrzebne ;) Pilnuj tych łyżeczek, bo mogą Ci potem je podkradać :D Szczerze to zamiłowanie wzięło się od alergii jakie ma Angelika i młodsza siostra, potem jakoś samo już poszło :P Ale to fakt, że mama nigdy nas nie karmiła tłustymi daniami, zawsze starała się nieco je "odchudzić" i "uzdrowić". Nawet nasz tata się nie buntuje :)

      Usuń
    14. Wy też??? :) Toż to klasyk.. pierogi, racuszki i tym podobne ;) Wbiegało się do mieszkania, brało kilka do rąk, resztę upychało po kieszeniach i ponownie gnało na podwórko :) Farsz to chyba najlepszy :D Ja tam kluskowa panna nie jestem ale pierogi lubię :)A lubiłyście surowe ciasto??? :) Ja lubiłam surowe drożdżowe ale mama nie pozwalała mi jeść :)

      Nie ma rady - trzeba pilnować :)
      Biedne ale z drugiej strony to wyszło Wam na dobre bo jecie zdrowo, smacznie a i organizm się Wam odwdzięcza :) Fajnie też, że Wasza mama wprowadzała zdrowe nawyki (nie żebym uważała, że inne mamy źle karmią - to wszystko zalezy od warunków) :) A jeśli chodzi o tatę to u nas trochę się buntuje jak do ciasta drożdżowego chce dodać mąkę razową :)

      Herbata czy mleko to pikuś - szkoda herbatnika, który utonął w tej herbacie :) Takich rozmiękłych już nie miałam ochoty jeść - nie smakowały mi :P

      Usuń
    15. Nie lubimy surowego ciasta, żadnego. Za to nasza siostra bardzo za nim przepada :P Wszystkie mamy zawsze powtarzają "nie jedz surowego ciasta, bo brzuch Cię będzie bolał" :P Dzięki temu my na pewno też tak swoim dzieciom będziemy mówić :D

      Usuń
  39. Świetny przepis :) chętnie wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  40. Za zamawiam bez lukru ;) Lukier zawsze będzie dla mnie paaaskudny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to jest taki całkiem inny lukier :D My też go nigdy nie lubimy ale ten wybitnie nam smakuje :D

      Usuń
  41. ja za lukrem też niezbyt przepadam, ale taki z ksylitolu bym spróbowała, przekonać się jak smakuje.

    OdpowiedzUsuń
  42. W takim wydaniu jeszcze nie próbowałam. ładnie ozdobione

    OdpowiedzUsuń
  43. W ciemno oddaję wszystkie pierniczki za jednego takiego donata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ostro idziesz :D Cieszymy się, że zachęciłyśmy Cię do nich tak bardzo :D

      Usuń
  44. Nic tylko jeść i zachwycać się smakiem:) wyglądają niezwykle pięknie i apetycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  45. super oponki! :) podeślijcie mi ze 4 :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ale tu u was świątecznie:) Świetne ja bym je na choinkę dała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na sam wierzchołek, bo dzieci na pewno zjadłyby wszystkie w zasięgu ręki :P Choć dorośli też mają z tym problem :D

      Usuń
    2. U mnie takie słodkości długo na choince nie pozostają:)

      Usuń
  47. Ależ one są śliczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja w weekend piekłam pierniczki, ale nie były tak piękne jak Wasze smakołyki :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ale cudeńka! Muszą być boskie:)

    OdpowiedzUsuń
  50. Wyglądają prześwietnie i pewnie są pyszne! :) Szkoda, że patrząc na Wasze zdjęcia nie da się wziąć jednego i skosztować :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  51. Ciekawe, nie przeczę. Może nawet bym sie skusiła.

    OdpowiedzUsuń
  52. Wyglądają bajecznie. Zdjęcie przenosi nas w świąteczny klimat :))

    OdpowiedzUsuń
  53. Bajecznie wyglądają :) muszę spróbować lukru z ksylitolu...

    OdpowiedzUsuń
  54. w zeszłym roku robiłam lukier z ksylitolu i faktycznie w smaku jest dużo lepszy :) Bardzo fajny pomysł z donatkami :)

    OdpowiedzUsuń
  55. No jasne, że by mi posmakowały Wasze piernikowe donaty. :) Wyglądają fantastycznie. :)
    Pozdrawiam. Danusia. :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Małe piękności, wyglądają na prawdę cudownie ;)

    OdpowiedzUsuń
  57. Jakie pyszności :) Kusicie dziewczyny, kusicie! :D

    OdpowiedzUsuń
  58. Jak zwykle musicie wymyślić coś innego :) Jednak ja nadal za lukrem nie przepadam wiec wolałabym jakby były oblane jakąś dobrą czekoladą :) Pozdrawiam was dziewczyny :) Sandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kto woli :) Gdyby je polać deserową czekoladą i posypać orzechami też smakowałyby genialnie :) Nam jednak zależało na tym aby były białe jak śnieżek, którego nie ma za oknem :)

      Usuń
  59. super ! posypane makiem,i jakby do tego dodać jeszcze jakąś kolorową posypkę,obwiązać wstążką i można wieszać na choince :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Wstyd, ale ja żadnego "donata", nawet smażonego nigdy jeszcze nie jadłam. Ten przepis może być pierwszym "donatowym", który wypróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
  61. Świetna propozycja, aż ślinka cieknie :D

    OdpowiedzUsuń
  62. Fajny pomysł z tym lukrem z ksylitolu. Donaty wyglądają bardzo apetycznie :) Posypki wyglądają na zdjęciu, jakby były z brokatu, a tu niespodzianka, mak i amarantus. Fajny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  63. Dziewczyny jak zwykle kusicie bardzo fajnymi wypiekami :D Chętnie bym do nich przysiadła :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za Twój poświęcony czas, a Anonimy prosimy o podpisywanie się :)

Copyright © 2016 Candy Pandas , Blogger